Rozdział IV >> niedziela, 20 stycznia 2008 21:24:17
Dedykacja dla Arle mojej kochanej;*** Chcieliście shounen-ai to macie xD


Wokół pachniało rumiankiem…i czymś jeszcze, co sprawiało, że czuł się dobrze. Powoli podniósł powieki. Leżał głową w jasnej gęstwinie…trawy? Nie…Zbliżył się do tego…taak, zdecydowanie to tak pachniało. Czuł się…Nie wiedział, jak, ale wiedział, że po raz pierwszy w życiu tak się czuje. Rozluźniły mu się wszystkie mięśnie, nawet te, o których nie wiedział, że były spięte. Zdecydowanie było mu dobrze, jeśli nie wspaniale. Chciał, aby to uczucie trwało wieczność. Pewnie by tak było, gdyby nie okazało się, że ów gęstwina musi żyć własnym życiem, jeżeli przysuwa się do niego z gardłowym pomrukiem, i że coś zaciska się na nim prawie uniemożliwiając oddychanie. Otworzył szerzej oczy…i wtedy do niego dotarło. Że ta „trawa” to włosy i że on dobrze wie, do kogo te włosy należą. Że młotek ciasno obejmuje go w tali jedną ręką, podczas gdy drugą przyssał się gdzieś w okolicy...eee...pośladków. Przez jego żołądek przelewały się jak szalone zdziwienie i zażenowanie. Zdziwienie, bo co Naruto robi tak blisko niego, skoro zasypiali jakiś metr od siebie, i to w dodatku, co on robi w TAKIEJ pozycji, i zażenowanie, bo zauważył, że on blondasowi nie pozostał dłużny z nogą zarzuconą na udo młotka, rękoma splecionymi luźno gdzieś w jego talii i głową wetkniętą między jego szyję i ramię. A najdziwniejsze było to, że…podobało mu się. Doszedł do wniosku, że nie tylko jego twarz toleruje bliskość młotka. Jego ciało także. Zrezygnowany zamknął oczy i usadowił głową spowrotem w pachnących rumiankiem włosach Naruto. Uśmiechnął się lekko, kiedy blondyn zaczął mamrotać pod nosem coś w stylu „mój kochany Ramen”. Leżał tak jeszcze chwilę, zmuszając się do wstania. W pewniej chwili wydawało mu się, że ktoś zagląda do namiotu, ale skoro zaraz po tym nie usłyszał przeraźliwego krzyku Sakury, (która by takowy wydała, gdyby zobaczyła ich w takiej pozycji) to zbytnio się tym nie przejął. W końcu po wielu trudach i zmaganiach zmusił się do podniesienia, w duchu przeklinając wszystkich i wszystko za to, że musiał to uczynić. Jakiś czas minął zanim wydostał się z plątaniny kończyn młotka, ubrał i wyszedł z namiotu…pomińmy to, że przed tym po raz dwudziesty sprawdził czy Naruto żyje i czy nie ma gorączki. Nie zapomniał też szczelniej okryć go kocem cały czas zastanawiając się jak to możliwe, że jeden irytujący rozwrzeszczany ninja wskakuje tak nagle w jego życie i sprawia, że spadkobierca sharingana zachowuje się jak zawodowa niańka. Dodajmy, że strasznie nadopiekuńcza…aż za bardzo.
***
- I jak się spało? – W głosie Kakashiego kryła się ironia, zdecydowanie. Więc nie zdawało mu się, że ktoś zaglądał do namiotu. W odpowiedzi prychnął cicho i po raz pierwszy w życiu poczuł radość na widok różowowłosej wynurzającej się z namiotu, bo kto wie, co Kakashiemu przyszłoby do głowy. W końcu bóg jeden wie, co on tam się naczytał w tych swoich lekturach.
***
Do Iwa-Gakure zostało im mniej więcej godzina. Sasuke w prawdzie nie niósł młotka, ale i tak cały czas szedł obok niego w każdej chwili gotowy, żeby go złapać. Blondyn może i miał zdolność szybkiej regeneracji, chociaż nawet on, mimo odpoczynku, po takiej dawce czakry, nadal chwilami chwiał się na boki, próbując złapać równowagę. Po którejś z kolei próbie ratowania blondyna, Sasuke miał ochotę nawrzeszczeć na niego. Powstrzymały go od tego dwie błękitne tęczówki patrzące przepraszająco, co wystarczyło, aby z czarnowłosego ulotniła się cała złość i na ułamek sekundy ugięły się pod nim kolana.
***
-No nareszcie! – Krzyk blondasa rozniósł się po całym pomieszczeniu, które im przydzielili na czas pobytu w wiosce – I z czego się śmiejesz? – Naruto wlepił wzrok w Sasuke, który właśnie zrzucał plecak na podłogę.
-Heh, z ciebie młotku – Czarnowłosy przygotował się na krzyki, które miały za chwile wystrzelić z ust blondyna. Nic z tych rzeczy. Naruto zmrużył tylko oczy i nadal intensywnie wpatrywał się w twarz Sasuke. Po raz pierwszy zdarzyło mu się, żeby czyjeś spojrzenie speszyło go dwa razy w ciągu 24 godzin. To było co najmniej dziwne.
***
Zmrok.
Słońce całkowicie zniknęło za horyzontem, ostatnimi promykami oświetlając dwóch chłopaków. Siedzieli w całkowitej ciszy już ponad dwie godziny. Naruto nieruchomym wzrokiem wpatrywał się w ścianę…a Sasuke w niego. Milczący Naruto to nie był częsty widok. Właściwie nigdy go takiego nie widział. Rozluźnione mięśnie twarzy, i brak najmniejszego cienia uśmiechu. Stwierdził, że to dobrze, że dostali osobny pokój. Mimo wszystko lubił przebywać z młotkiem…bał się do tego przyznać, ale od zawsze. To prawda, był irytujący, wkurzający, czasem doprowadzał go do takiego stanu, że bez wahania obiłby mu tą piękną buźkę tak, że by się w lustrze nie poznał…Zaraz, zaraz…piękną? On to pomyślał? Faktycznie…Gdyby się lepiej przyjrzeć twarz młotka w świetle księżyca i tak…spokojna, mogła być tak nazwana…Przez chwilę zastanawiał się, czy to na pewno jego myśli a nie jakieś pokręcone genjutsu ale dał sobie spokój, bo po co przerywać tą idealną harmonię. Jest dobrze tak jak jest i nikt ani nic nie może tego zepsuć, a przynajmniej nie powinno móc.
-Sasuke? – Ocknął się. Naruto już nie wpatrywał się w ścianę tylko po raz kolejny świdrował wzrokiem jego twarz. Ciekawe jak długo...
-Hmm? – Blondyn odwrócił wzrok i otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale za chwilę zamknął. Tego już za wiele. Naruto, który nie odzywa się przez dłużej niż 5 minut a potem nie wie, co powiedzieć?! To musi być genjutsu…Sasuke w jednej chwili doskoczył do łóżka młotka. I znowu zapadła niezręczna cisza, której nie śmiał przerwać, cierpliwie czekając na to, co Naruto chciał powiedzieć.
-Sasuke powiesz mi…c-co się stało, jak…bo ja nie pamiętam a, a chciałbym wie…
-Mhm – I opowiedział mu. Wszystko, dokładnie ze szczegółami. I patrzył jak Naruto przysuwa się bliżej, jak wychwytuje każde słowo i słucha go z otwartymi ustami. – …a potem to nic nie widziałem. Zasłoniłem oczy. – W ostatniej chwili złapał młotka za podbródek, bo tamten chciał odwrócić wzrok. – Naruto to nie twoja wina rozumiesz? – Tyle, jedno zdanie. Nie był w stanie nic więcej powiedzieć. Wpatrywał się jak zahipnotyzowany w oczy młotka. A potem opuścił wzrok na jego…usta. Takie pełne i lekko rozchylone i…DO CHOLERY O CZYM ON MYŚLI!!! I nagle zdał sobie sprawę, że ich twarze są zdecydowanie za blisko siebie a on…on nie chciał się oddalać…
Może to zmęczenie, może to dziwne światło księżyca, może genjutsu, ale…Zaczął powoli zbliżać się do blondyna. Zatrzymał się dosłownie milimetry przed jego twarzą. Czuł na sobie ciepły, nierówny oddech, aż włoski na karku stanęły mu dęba. I tylko cichy szept Naruto
-Sasuke…co ty robisz? – Przełknięcie śliny…
-Nie wiem…- I ułamek sekundy później blondyn poczuł miękkie i ciepłe wargi Sasuke na swoich. A w jego głowie tylko jedno zdanie ~CAŁUJĘ NARUTO! CAŁUJĘ NARUTO! CAŁUJĘNARUTOCAŁUJĘNARUTOCAŁUJĘNARUTO!!!!!!~ Trwali tak chwilę i czarnowłosy otworzył szeroko oczy, bo Naruto nie odsunął się, nie zaczął wrzeszczeć, nie wzywał pomocy, tylko docisnął wargi. Sasuke przechylił lekko głowę i chwycił twarz Naruto w obie ręce. Trwali tak w czułym pocałunku, w tej nocnej ciszy niezakłóconej niczym…Osunęli się od siebie. Sasuke niechętnie, a Naruto…on był zbyt oszołomiony by cokolwiek sądzić. Sasuke wypuścił twarz młotka z rąk.
-Chodźmy spać
-T-taaak – Naruto cicho westchnął i odprowadzając Sasuke wzrokiem przykrył się kocem. Czarnowłosy zrobił to samo, odwracając się plecami do blondasa. Powoli do niego docierało to, co przed chwilą zrobił. ~O kurnaa~ Tej nocy zasnął z tymi słowami obijającymi się głucho w jego głowie, powidokiem słodkich ust blondyna na swoich…i zapachem rumianku…

komentarze [42]


*Księga*

Wpisz się
Zobacz

*Przeszłość*

2007
październik (2)
listopad (2)
grudzień (1)

2008
styczeń (1)
marzec (1)



*O mnie*



natalaxd

O mnie
Dodaj xD

odwiedzin->


Ulubieni



Kluby



Linki



mylog.pl